48 – tekst utworu

Czterdzieści osiem wersów,
czterdzieści osiem godzin,
w czterdziestu ośmiu metrach,
nie by wzbudzić Twój podziw,
lecz by znów się narodzić,
potrzebuje dwóch dób żeby móc się oswobodzić.

Dwóch dób nie dwóch dup,
niepotrzebny mi fanklub,
nie sub za sub,
bez follow-up’ów,
do rapowych szantów,
nie by robić banger,
dziś co drugi raper to denzel,
więcej emocji było gdy łona,
rezał herbę,
Nie by przejąc ster comprender?
choć wziąłbym go, wjechał te grę,
i rozpieprzył bzdur stertę,
na chujowych zwrotkach wykonał omertę,
trzy czwarte mainstream’u odesłał na rentę,
wiem – nie byłoby to błędem.

Nie by coś udawadniać komuś innemu niż sobie,
nie muszę,
a że jestem leniem,
nie muszę – nie robię,
nie wmuszę nic Tobie,
Zresztą to też nie po to,
prawd jest tyle co ludzi,
która jest głupotą.
Nie by się targować,
się odróżniać, lub pasować,
poszarzać, kolorować,
wybić się? – nie,
raczej schować i znów mieć siłę,
zacząć wszystko od nowa.

Ref.
Czterdzieści osiem wersów,
czterdzieści osiem godzin,
czterdzieści osiem metrów,
nie by wzbudzić Twój podziw,
lecz by znów się narodzić,
potrzebuję dwóch dób żeby móc się oswobodzić.

Nie by szukać wad w samym sobie,
mam je jak każdy człowiek,
znam i nie stawiam selfie,
jako westchnień obiekt,
nie by radzić to Tobie,
żaden ze mnie autorytet,
a jeśli to wiesz to target mam,
kolokwialnie mówiąc – w pytę,
nie by się chwalić, czy żalić,
życiowym zgrzytem,
znam uszy które mówiąc o tym,
byłyby syte,
krokodyle łzy gdy obok byłem,
mogę obśmiać ich za nieudolnie
obsmarowany tyłek,
i co?
Acapulco, bo to też nie po to,
nie dla pseudomodelek co zamiast,
mózgu mają cycki, a zamiast cycków botoks,
nie po propsów potok,
ale jakby powiedział baca,
po prostu – bo tok,

Nie wiem który to już rok,
z rapem krok w krok,
czasem gitarowy skok w bok,
muzyka, piwko, dymu obłok,
nie skończyłem z tym wbrew plotkom,
pseudoraperom i tępym trzpiotkom,
koniec lotny jak byłbym lotką…

(byłbym lotką)

Ref.
Czterdzieści osiem wersów,
czterdzieści osiem godzin,
czterdzieści osiem metrów,
nie by wzbudzić Twój podziw,
lecz by znów się narodzić,
potrzebuję dwóch dób żeby móc się oswobodzić.