Porozmawiajmy o pieniądzach

Przez lata wykonywania na zlecenie mniejszych i większych rzeczy od rysunku, malarstwa, poprzez koszulkowy handmade, na projektach stron, wizytówek, logotypów i innych tego typu pierdołach kończąc, ZAWSZE był to dla mnie temat cholernie wręcz niewygodny. Nadal jest.  Kto choć raz zmuszony był do wyceny wykonanej przez siebie pracy pewnie wie o czym mówię. Niby prosta sprawa bo przecież dlaczego nie ustalić sobie godzinowej stawki? OK. W moim przypadku jednak czas jaki zakładam na wykonanie zlecenia zawsze jest zbyt krótki na dopieszczenie szczegółów w stopniu MNIE zadawalającym, a więc powiadomienie „z góry” ile to będzie kosztować staje się bardzo nieprecyzyjne. Do tego doliczyć muszę jeszcze koszty materiałów (jeżeli robię pracę ołówkiem to luz, ale malarstwa plakatowego nie praktykuję, a sądzę że ceną jednej tubki farby olejnej czy płótna zaskoczony byłby niejeden). Co zrobić z czasem poświęconym na ustalanie co i jak ma na obrazku wyglądać? Przecież w sumie rozmowa i uświadomienie klienta o tym , że kolor ściany na którym chce powiesić to co zamawia ma spory wpływ na odbiór końcowy całości, czy bieganie po mieście za materiałami też jest częścią procesu. Liczyć od godziny? Mniej? Ile? Co zrobić kiedy ktoś najpierw zamówił obraz, a potem postanowił się nie odezwać przez trzy-cztery miesiące (a takie kwiatki się zdarzają)? W tym przypadku najlepiej jakbym krzyknął sobie zwyczajnie dniówkę. Czy godziny wysiłku umysłowego pt. „jak ze starego, weselnego zdjęcia wielkości pocztówki narysować metrowej wysokości urodzinowy portret, na którym przesadnie już „zarumieniona” twarz wujka Zbyszka będzie wyglądać poważnie”  liczyć x2? x3?

Koniec końców znajomi patrząc na wykonane obrazy, zawsze próbują uświadomić mi że „za mało się cenię”. Z drugiej strony Ci sami znajomi niejednokrotnie w sytuacji kiedy to oni coś ode mnie chcą, starają się nadać drugie życie komunistycznemu anachronizmowi załatwiania sprawy „za flaszkę”. I jeszcze jak naprawdę jesteśmy kumplami to rozumiem, ale jak z kimś łączy mnie wyłącznie znajomość na facebook’u, a później burzy się gdy w okienku konwersacji padnie k w o t a,  to krew mnie zalewa.

– KrzywiK, narysowałbyś mi coś? Tak wiesz, taniej, po znajomości?
– A czy Ty po znajomości zapłaciłbyś mi więcej?

W tej kwestii najlepsi są studenci. Przez ostatnie dwa lata prac mojego autorstwa, które następnie ktoś oddawał jako własne zrobiłem niezliczoną ilość. Rysunek, malarstwo, modele 3D… Pierdylion zleceń którymi chwalić się średnio można, podpisu nie ma albo jest zgrabnie ukryty, a one same w najlepszym przypadku wylądowały w studenckiej wersalce. W tym przypadku moja usługa polegająca na oszczędzeniu komuś czasu, tym bardziej nie powinna być traktowana pro bono. I zazwyczaj nie jest. Większość ludzi walczących z idiotyzmem i bezsensem uczelni wyższej (pisałem już o tym na blogu) dość chętnie wykłada należne honorarium. Chwała za to! Jednak gdy ktoś kto za powtarzanie przedmiotu musiałby zapłacić grubą kwotę, a ja za niewiele więcej proponuję mu bezwysiłkowe i bezstresowe zaliczenie z możliwością feedback’u gdyby coś nie pasowało furherowi zwanemu wykładowcą – to coś jest nie tak.

Mógłbym wyliczać dalej przykłady które powodują, że „na piwko” to zabrać mnie możesz gdy zaczniemy w ogóle rozmawiać o tym że chcesz ode mnie rysunek/obraz/coś tam, a nie „w zamian za”. Równie lub bardziej dobitnie pokazujących, że w pięć minut to ja to „machnę” ale tylko na speeddrawing’u i to w przypadku gdy praca będzie na tyle ciekawa by męczyć się z ustawianiem sobie kamerki nad głową.  Bo mimo że lubię to co robię, to nie zawsze jest.

Na koniec… jeśli dostałeś link do tego tekstu w trakcie rozmowy o zleceniu dla mnie. Nieładnie!

P.S. Inspiracją do powstania tekstu był wczorajszy film w trakcie którego namalowany zostaje londyński autobus (LINK). Tym razem nie było jednak najmniejszych zgrzytów na linii KrzywiK/Klient.  Gdy się widzi swoje -dziesiąt godzin pracy zawarte w 3-4 minutach człowieka zwyczajnie nachodzą przemyślenia. Pragnę pozdrowić właścicielkę obrazu, podziękować za bezproblemowy przebieg zlecenia od pomysłu po odbiór, jasne określenie tematu i dużą swobodę dla mnie jako wykonawcy. Dziękuję! 

Dodaj komentarz