Daily Blog?

Tak. Nie. Tak. Nie… Status: To skomplikowane

Z pisaniem bloga (teraz zabrzmiałem jak uznany bloger)… WY-RÓÓÓĆ!

Z rozpoczynaniem bloga (w moim przypadku nie ważne który raz) jest jak z nowo poznaną dziewczyną. W pewnym momencie pojawia się na horyzoncie, zapada w pamięć i z uporem Kłapouchego w niej pozostaje. Zwyczajnie nie jesteś w stanie myśleć o niczym innym. Starasz się spędzać z nią jak najwięcej czasu, zaimponować „ynteligencją” uważnie składając pojedyńcze słowa w piękne, wielopoziomowe konstrukcje myśli. W początkowej fazie związku nie oczekujesz niczego od tej drugiej strony. Mógłbyś patrzeć na nią tym swoim maślano-tępym spojrzeniem godzinami i mówić (w przypadku bloga pisać). Mówić wszystkie te piękne słowa których natłok pojawia się na samą myśl o niej. Dawać jej prezenty w postaci pięknych sukni, kolczyków, wisiorków i całej reszty pierdół (mowa tu o szacie graficznej bloga, która w moim przypadku przybierała na przestrzeni lat najrozmaitsze formy). Wszystko by tylko z Tobą była. Przecież będzie Wam ze sobą wspaniale. Czule powtarzasz w myślach: Blogasku…

from_keyboard_with_love_by_gianovata-d2yayxn
Ale gdy ta SUKA(!!!) niczym wampir energetyczny przez kilka tygodni/miesięcy zabiera Ci po kolei Twój wolny czas a przez to również znajomych, sen, motywację do czegokolowiek i niejednokrotnie pieniądze (może nie kokosy ale utrzymanie serwera, jakaś domena w przypadku niektórych nieszczęśników również koszt zakupienia szablonu bloga) nie nagradzając starań szczątkowym nawet komentarzem lub miłym gestem (kciuk w górę :P) to zwyczajnie masz jej dosyć. Zamiast spędzić „miły” wieczór ze swoją famme fatale, zaczynasz wychodzić na browar z kumplami. Oczywiście znajdą się fatalnie zakochani dżentelmeni znoszący bycie równie ważnym co mucha spuszczona w kiblu z różą w zębach i kolejną porcją pięknych słów. W moim przypadku postawa ta zarówno w życiu jak i na blogu nigdy się nie sprawdziła.

Mój „blogasek” chodzi zatem w worku po ziemniakach w postaci prostego WordPress’a, a doza mojej szczerości na temat jego (i jego poprzedniczek) już na samym początku przesunęła wskazówkę daleko w głąb czerwonego pola. Obiektem porządania kobiet i tłumów są często gęsto największe chamy. Możesz szukać partnerki życia ze świecą, różą czy tam innym bukietem, jednak to one decydują czy mają, czy chcą mieć Cię w dupie. Życie pokazuje że najprędzej złowisz ją na swój „harpun”.

Dlaczego o tym wszystkim piszę? Ponieważ ostatnio w raz ze znajomych rozpoczynającym swój związek z blogiem dyskutowaliśmy o motywacyjnej potędze płynącej z odzewu czytelników. I w związkach i na blogu wzajemny szacunek jest ważny. Od niego zależy jak długo przetrwa związek. To od Was zależy jak często i jak długo ukazywać się będzie tutaj coś nowego. Jeżeli więc to co piszę Wam się spodoba, poprawi humor, rozbawi lub nawet wkurwi to tam pod spodem jest okienko w którym można mi o tym opowiedzieć. Możemy drzeć japy na siebie. I tak będzie dobrze. Najgorsze to przejść obok siebie obojętnym.

Dodaj komentarz