Rzuciłem studia

Zszokowany?

Przecież pisałem o tym, że 2017 będzie rokiem wielkich zmian. Aaa, przepraszam… Najprawdopodobniej wtedy Cię tu nie było. Nawet jeśli nie przestałeś obserwować polubionego z własnej woli fanpage’a mojej skromej osoby to i tak jestem niemal pewien, że nie zaglądałeś tu wcześniej. Dużo straciłeś. Dzisiaj wystarczył tytuł wyrwany z pierwszych stron FAKTu, abyś z zainteresowaniem kliknął w ten cholerny link. Czego tu szukasz? Tyrady o szkolnictwie wyższym, które wkurwia Cię tak samo jak wkurwiało (i będzie wkurwiać) mnie przez lata? Pary jaj do przeszczepu by zrezygnować z czegoś czego wcale nie chcesz? A może po prostu pierwszy raz odnalazłeś w tytule mojego wpisu szanse na wytknięcie mentalnego palucha w moją stronę i powiedzenia sobie w duchu „Aa! Jestem lepszy od niego!”. Owszem, spodziewam się skoku oglądalności w statystykach strony, ale jeśli na któreś z powyższych pytań podświadomie odpowiedziałeś twierdząco to uprzejmie namawiam do wyjścia gdyż o studiach będzie bardzo krótko, a Ty jesteś protoczłowiekiem łaknącym protoinformacji w celu poprawienia sobie nastroju.

O krok bliżej hedonizmu

Z perspektywy czasu za swój największy życiowy błąd uważam kurczowe trzymanie się czegoś z czym zetknąłem się przypadkowo wyłącznie po to, by nikomu nie sprawić przykrości. Ów błąd dotyczył głównie związków międzyludzkich wszelkiej maści i po każdej udanej ucieczce z tych podłożonych sobie własnoręcznie wnyków czułem się oczyszczony i bogatszy w doświadczenia, a co za tym idzie – wiedzę. Na dzień dzisiejszy usunąłem ze swojego życia doskonałą większość „przyjaciół” którzy poklepywali mnie po plecach nie spełniając żadnej ze swoich obietnic (HEDONIZM – mam nadzieję że czytają te słowa). Robiąc to tylko po to bym w razie czego pomógł im osiągnąć ich cele. Bo staram się pomagać – naprawiam komputery, przenocuję w razie potrzeby, pomagam napisać licencjaty. Czy wszystkich? Nie wiem. Do dziś kiedy po raz kolejny nie mogę się doprosić realizacji prostej, nie wymagającej wysiłku rzeczy w mojej głowie pojawia się myśl o tym, że komuś „jest ze mną wygodnie”. Mówię sobie wtedy, że jestem przeczulony. Jednak największą tego typu porażką, której nie chciałem dostrzec, były właśnie studia…

Porozmawiajmy…

Nie chciałem zawieść rodziców. To głównie za ich namową wybrałem taki (niezgodny ze mną) kierunek studiów. W momencie w którym zaczeliśmy rozmawiać okazało się, że doskonale widzą moje zmęczenie i frustrację. Zapewniłem ich, że zakończenie tych studiów nie jest końcem mojej edukacji. Uczyć się należy całe życie. Uczyć się tego co nas interesuje. W zamian zapewniony zostałem o pełnej akceptacji mojej decyzji. Pośród lat jakie spędziliśmy na wymienianiu się anegdotami, wizjami o pięknym zawodzie architekta i ogólnikowej sielance zabrakło jednego słowa – porozmawiajmy. I straciliśmy w ten sposób nie tylko czas. Było to gigantyczne marnotrawstwo czasu, energii i szczęścia. Rozmowy brakuje nadal we wszechobecnej, międzyludzkiej pustce wypełnionej nic nie znaczącymi komunikatami. Brakowało jej w momencie w którym narodził się pomysł na ten wpis. Tym w którym do pogrążonej w zadumie, bliskiej osoby powiedziałem:

– Porozmawiajmy. O czym myślisz?
– Aaa, o niczym.

Myśli na marginesie:

Jeśli uważasz kogoś za ważnego, nie możesz się bać jego reakcji na Twoje słowa.
Przed chwilą Pani w sklepie nocnym powiedziała mi, że nie sprzedałaby mi mojego
ulubionego piwa, gdyby nie fakt, że przypominam jej najstarszego syna.
Drobne z komody zgarnąłem nie patrząc ile ich tam jest. My bad!
Rozmowa z obcą osobą pozwala na szczerość,
ale czy wnosi tyle samo ile szczera rozmowa z osobą dla nas ważną?

Jazda bez trzymanki

Żyj pełnią życia… Carpe diem… Nie martw się. Slogany stare jak świat i od kilku lat przeżywające swój złoty wiek pod postacią memów, demotów, kwejków i innego syfu. Mimo mojego hobby jakim jest zaprzestawanie obserwowania na facebook’u szerokiej rzeszy ludzi których cały światopogląd mieści się w kilku- lub klikudziesięciu obrazkach ze śmiesznym podpisem, to cały czas na nie trafiam. Nic dziwnego. Każdy czasem musi złapać haust świeżego powietrza motywacji. Nie ważne pod jaką postacią.

Continue reading